Cześć! To ja, Klaudyna.

Jestem aromaterapeutką kliniczną, fitoterapeutką, twórczynią perfum i oczywiście założycielką marki K. Hebda.

Kim jesteś i dlaczego mam Ci zaufać w kwestii olejków?

Od kilkunastu lat pracuję z olejkami eterycznymi i pachnącymi esencjami roślin, które wspierają zdrowie i dobre samopoczucie polskich rodzin.

Jeśli interesuje Cię historia “dlaczego”, zaparz sobie dobrą herbatkę i zapraszam!

Dlaczego?

Jeśli myślisz, że teraz opowiem Ci historię o wielopokoleniowej tradycji zielarskiej, zbieraniu z Babcią ziół o wschodzie słońca i ucieraniu tajemnych maści w pełni księżyca, to Cię rozczaruję.

Tak, zbierałam z Babcią zieleninę, ale raczej trawę dla królików, niż zioła. No i jestem nocnym markiem, więc na wschód słońca ciężko mnie było wyciągnąć.

Jako dziecko znałam miętę, macierzankę, buraki pastewne, trawę dla królików i miętę. Obstawiam, że z łatwością mnie przebijesz?. Kiedyś o olejkach wiedziałam tyle co: „jakieś mieszanki do SPA”.

Uśmiechnięta Klaudyna Hebda uśmiecha się i zaprasza do świata ziół i aromaterapii
Klaudyna Hebda robi wianek z kwiatów Klaudyna Hebda w polu dziurawców

Tak się złożyło w moim życiu, że olejki kilkukrotnie wyprowadziły mnie na prostą.

Pierwszy raz, kiedy byłam po następnej dawce antybiotyków.
Jestem astmatyczką i każda infekcja (odpukać) kończy się u mnie sterydami i wiszeniem na nebulizatorach. Nic przyjemnego, zwłaszcza jak miałam ciągi i chorowałam parę miesięcy w roku. Zrezygnowana zamówiłam olejek tymiankowy zza granicy w cenie złota i … zadziałał. To, co normalnie trzymało się tydzień i przechodziło w paskudny kaszel, nie dający spać po nocach, po dwóch dniach rozeszło się po kościach. Minus? Pachniałam pizzą.

Drugi raz w zupełnie innej sprawie, kiedy byłam w rozsypce emocjonalnej z powodu złamanego serca. Brzmi banalnie, ale nie mogłam jeść, spać, wstać z łóżka i miałam inne objawy przewlekłego stresu. Oszczędzę Ci szczegółów. Wtedy olejki eteryczne dały mi to, czego desperacko potrzebowałam: sen i spokojną głowę.

Mówią, że nic się nie dzieje bez przyczyny, chociaż czasem wolałabym nie mieć tego doświadczenia. Odkryłam wtedy zupełnie inny wymiar aromaterapii: jak olejki mogą radzić sobie z lękiem, strachem, przerwanymi nocami, trzymanymi w środku emocjami.
Chciałabym mieć dla Ciebie piękniejszą historię, ale jest taka jest :-).

Od czasu gdy odczułam na sobie moc olejku tymiankowego,
zafiksowałam się na tym punkcie i chciałam wiedzieć o nim jak najwięcej.
– Klaudyna Hebda

Jestem humanistką z duszą naukowca i od dzieciństwa zamęczałam Dziadków pytaniami: “Dlaczego?”.

Dlaczego ludzie myślą jak myślą? Dlaczego piszą poezję? Dlaczego w jednym kraju używają jednych roślin, w drugim innych? Chłonę takie informacje jak gąbka.

W międzyczasie dużo eksperymentowałam z ziołami i roślinami na własną rękę, zainteresowałam się kosmetyką naturalną. Wydałam książkę o kosmetykach naturalnych i pracowałam dużo praktycznie.

Chciałam wiedzieć, dlaczego olejki działają.

Nie potrafię niczego robić „trochę”, ale skrajnie się fiksuję na tematach, które mnie interesują, więc zaraz po ukończeniu moich formalnych studiów (pozdrawiam wszystkich humanistów!), zapisałam się na szereg studiów podyplomowych.

Moi Rodzice wiedzieli, że lubię się uczyć, ale nawet to ich zaskoczyło. Najpierw były studia zielarskie na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie, potem Ziołoznawstwo na Instytucie Biotechnologii Uniwersytetu Rzeszowskiego, uczyłam się też u dr Różańskiego w Krośnie. Studia nauczyły mnie interpretować badania naukowe i laboratoryjne.

Do tej pory używam tej wiedzy przy olejkach eterycznych. Uwielbiam się uczyć, grzebać w badaniach, wyszukiwać ciekawe zastosowania olejków. Na przykład wiem, że zapach olejku kadzidłowego pomaga na stres, bo zawiera związki z tej samej grupy (alfa-pinenów), co aromat lasu liściastego.

Klaudyna Hebda spisuje pomysł na nową recepturę aromaterapeutyczną
Klaudyna Hebda zapisuje recepturę nowej autorskiej mieszanki aromaterapeutycznej
W pewnym momencie trafiłam na ścianę.

Wiedziałam co to jest chromatograf, jak ocenia się jakość surowców zielarskich i co to jest aparat Soxhleta ale …
To nadal nie tłumaczyło, dlaczego intuicyjnie wybierałam olejek ylang-ylang, kiedy czułam się zraniona i dlaczego płakałam, kiedy używałam olejku kadzidłowego.

Szybko doszłam do wniosku, że w kraju nie będę mieć dostępu do aktualnej wiedzy. Nie chciałam kolejnych badań naukowych na szczurach, które wykazują, że olejek z oregano jest przeciwbakteryjny. Nie zrozum mnie źle, szanuję naukę i korzystam na co dzień z pracy naukowców ale…

Chciałam czegoś prawdziwego.

Spotkać się z ludźmi, które praktykują aromaterapię w profesjonalny sposób. W szpitalach, przychodniach, na salach porodowych, gabinetach reiki. Cokolwiek działa, nawet jak brzmiało dziwnie, było dla mnie ciekawe. Miałam serdecznie dość porad na stronach internetowych i Facebooku, gdzie każdy jest specjalistą, sprzedawcy nie mają skrupułów, żeby dawać niebezpieczne porady (jakbym dostała złotówkę za każdą poradę pojenia dzieci stężonym olejkiem z oregano, nie musiałabym pracować), odnoszenia się ciągle do tych samych opracowań sprzed kilkunastu lat.
To mi nie wystarcza.

Wiesz, że w Polsce nie ma nadal oficjalnego zawodu „zielarz – fitoterapeuta?”. Nie mówiąc o aromaterapeucie. W praktyce, każdy kto ma olejki i potrafi masować, może się tak nazwać. Tyle, że dla mnie mogłam się nawet nazywać Dziewczyna-Która-Grzebie-W-Błocie, byle jak najwięcej się dowiedzieć. „Papierek” mnie nie obchodził. Chciałam wiedzieć dlaczego łączyć olejki tak, nie inaczej, dlaczego jedne można dla dzieci inne nie, dlaczego działają na emocje. Wtedy zdecydowałam: jadę się uczyć gdziekolwiek się da.

Postawiłam wszystko na jedną kartę

To nie było dla mnie łatwe. Dlaczego? Narysuję Ci kontekst.
Kiedy otwierałam swoją firmę, olejki eteryczne kojarzyły się tylko z tanimi mieszankami do świeczek. Jak mówiłam komuś, że będę sprzedawać najlepsze, to ludzie pukali się w czoło:

– Daj spokój, po co Ci to, za pięć złotych można kupić, to jakieś voo doo tak poza tym.
Wiedziałam, że chcę zaryzykować. Byłam świeżo po studiach i moje jedyne źródło utrzymania to dorywcze prace jako fotografka albo artykuły w czasopismach. Destylarnie nie chciały ze mną rozmawiać, dopóki nie udowodniłam, że jestem firmą i mam poważne zamiary. Firmę założyłam za trzyletnie oszczędności. Byłam sama, bez pięknych folderów, budżetu marketingowego, z pomysłem sprzedawania najlepszych olejków eterycznych z topowych destylarni.

Nie miałam nawet na pudełeczka i pierwszą partię wysyłałam zapakowane w papierowych torebkach śniadaniowych, a etykietki pisałam ręcznie.

Ku mojemu zdziwieniu zaczęły do mnie pisać dziewczyny:
„Błagam, wyślij mi tego więcej! Ten tymianek jest świetny i uchronił mnie przed zimową katastrofą.”
– Klaudyna Hebda

Mimo to zastanawiałam się… Czy dam radę? Czy wystarczy mi na podatki? Czy nie przesadzam? Przecież na początek mogę kupić sobie trzy dobre książki i pisać z nich artykuły na bloga, też będą dobre! Co, jeśli rzeczywiście nikt nie będzie potrzebował olejków i to głupi pomysł? Intuicyjnie czułam, co powinnam zrobić. Dlatego odcięłam drastycznie wydatki i powiedziałam sobie, że jak nie spróbuję, to nie dowiem się, czy to dobra ścieżka.

nasza historia

Zaczęłam jeździć na międzynarodowe konferencje aromaterapeutyczne i poznawać ludzi.

W Portugalii, Hiszpanii, Londynie poznawałam naukowców, którzy badają zupełnie nieznane rośliny, profesorów zajmujących się przez kilkanaście lat tylko jednym olejkiem eterycznym, destylatorów i praktyków reiki, tai-chi, dziewczyny pracujące w szpitalach onkologicznych i hospicjach, aromaterapeutów leczących zapomniane choroby na Haiti, ludzi robiących mikstury olejkowe zgodnie z fazami księżyca.

Klaudyna Hebda na irańskiej plantacji róż
Klaudyna Hebda na konferencji aromaterapeutycznej w Wielkiej Brytanii
Klaudyna Hebda w amazońskiej puszczy dotyka drzewa copaiba
Książka Kosmetyki, które zrobisz w domu Klaudyny Hebdy
Wykład o aromaterapii w Japonii

Bardzo dbam o używanie olejków eterycznych w bezpieczny i skuteczny sposób, dlatego byłam szczęśliwa móc uczestniczyć w seminarium światowego specjalisty w tej dziedzinie, dr Roberta Tisseranda.
Uczyłam się w jednej z najlepszych szkół aromaterapii na świecie: Penny Prince Academy of Aromatherapy.  Dzięki temu, jak robię kosmetyki, mieszanki czy inne formuły, to wiem, że działają, bo znam wiele niuansów.
Uczestniczyłam też w specjalistycznych szkoleniach na kontrowersyjne tematy, których u nas się nie porusza: aromaterapii dla kobiet w ciąży, używaniu olejków podczas porodu czy aromaterapii w uśmierzaniu różnego rodzaju bólu.
Jak tylko mogę, wyruszam do źródła i wyjeżdżam praktycznie co dwa miesiące. Dlaczego?

„Bo nic nie zastąpi podróży i rozmów z praktykami z amazońskiej dżungli czy perskiej plantacji róż”.
– Klaudyna Hebda

Mogę czytać książki do upadłego, ale jak ktoś mi powie: “Słuchaj, spróbuj tego tak i tak” to dla mnie jest bezcenne.
Mogę śmiało powiedzieć, że przez moje ręce przewinęły się tysiące olejków eterycznych i setki historii. To  świat, który można eksplorować do końca życia. Nie wiem, gdzie mnie zaprowadzi ta droga, ale wiem, że za każdy krok jestem niesamowicie wdzięczna.

Nie wiem, co jest przede mną, też się czasem boję, ale wiem, że robię to, co podpowiada mi intuicja.
Ja mam historię, Ty – swoją. Nie sprzedaję Ci magicznych mikstur na całe zło tego świata (chociaż bardzo bym chciała takie mieć!), ale mogę Ci doradzić według własnego najlepszego doświadczenia i wiedzy, co działa. Od Ciebie zależy, co zechcesz z tego wziąć dla siebie i spróbować.

Wszystkie moje kosmetyki są przygotowane legalną drogą.

Zgodnie z normami, czystością mikrobiologiczną, pełnymi procedurami prawnymi. Mam hopla na punkcie bezpieczeństwa i ta droga zapewnia Ci bezpieczeństwo mikrobiologiczne.

Płacę podatki w naszym pięknym kraju i mam nadzieję, że budują się za nie piękne, szerokie drogi ;).

Jak nie ma czegoś takiego, jak mi pasuje, to nie ma tego w sklepie. Na dobre kadzidło czekałam dwa lata z okładką. 🙂

Receptury z serii Lekki Oddech, kosmetyki łączące tradycyjne zielarstwo z nowoczesną kosmetyką naturalną, magnez dermalny dla osób, które przejmują się za bardzo (piątka!) i mieszanki na różne potrzeby i momenty codzienności.

Przygotowanie receptur aromaterapeutycznych na podstawie wiedzy naukowej i tradycji zielarskiej
Nie wiem, czy robię wszystko tak, jak powinnam, ale chcę, kiedy się zestarzeję,
móc powiedzieć sobie: dałaś z siebie, ile mogłaś, a nawet ciut więcej”
– Klaudyna Hebda
Klaudyna Hebda czyta atlas botaniczny i rozwija swoją wiedzę o ziołach i olejkach eterycznych

Chcesz wiedzieć więcej?

Jeśli jeszcze jakimś cudem Cię tam nie ma, zacznij od zapisania się do newslettera. Tam wysyłam praktyczne wskazówki o ziołach i olejkach eterycznych, o prostych i naturalnych sposobach na różne dolegliwości.

Oczywiście dowiesz się też o promocjach, nowościach, konkursach czy wyderzeniach, na których możesz nas spotkać.

Jeśli masz ochotę dowiedzieć się więcej o aromaterapii i tematach wokół, zapraszam!

 

Wystarczy kliknąć i zapisać się do naszego newslettera.

Moje ulubione produkty